środa wieczór.
mam żółte zęby,
matka dzwoniła, że puszki ma do wywiezienia.
teraz nie mogę mamo, wszystko mam poukładane.
matka mówi: myśl o sobie synku.
i znowu mi się ten szczur przypomniał,
szczury świdrują.
ja na co dzień?
ja inny z Bobrowską, inny z Kuźnikiem, inny z Policjantem...
a ze szczurem?
to co? mam rzucić wszystko i za szczurami ganiać,
za kudły wytargać tego pstrokatego błazna, który podaje się za mnie
w Urzędzie Skarbowym, na spotkaniu z Dmowskim, z Michalakiem, w kościele...
ja chyba jestem podobny do...
oj, nie będę tego kończył,
tymczasem.
żaden kowalski
środa, 30 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz