wtorek chyba
no to sobie pomieszamy publiczne z prywatnym...a co? jak majtki, to nie człowiek?a w szkole był taki jeden Dmowski, fujara i głąb na niego mówili, i przez tę fujarę i ja go widziałem,aż tu wychodzę kupić chleb, a Dmowski idzie z jakimś pieskiem na smyczy, nie widzi mnie, ale ja jego widzę i jakiś taki pozaszkolny ten Dmowski, piękny, szlachetny, samotny i tajemniczy w tej czapce z pomponem i pieskiem... cichy, jakbym na nowo go zobaczył, dopiero co poznał. i już nigdy złego słowa o Dmowskim powiedzieć nie dałem, aż Kuźnik mnie ochrzcił "obrońca uciśnionych", i spać przez to nie mogłem, bo gorszy był ten "obrońca uciśnionych" od zabawy w orła, czyli ściślej mówiąc, znienacka otrzymanego kopa w dupę, na przerwie...przerwa.
kowalski
sobota, 26 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz