sobota, 10 października 2009

Sobota
Będę hodować muchy.
Kupiłam muchy, to znaczy kupiłam robaki na muchy.
Zwariowałaś.
Białe robaczki, małe białe glisty. Na pudełku napisali „nie do spożycia dla człowieka”.
A w środku takie ŻYCIE, nikt by nie pomyślał.
Ściśnięte w płaściutkim na centymetr, plastikowym pudełeczku, trzymane w lodówce, hibernacja muchy.
Uchylam pudełko
wwwwwwwwwwwwuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu – ruszyły jak lawa
tak przez całą noc.
Dziś już są spokojniejsze,
Chyba szykują się do pierwszej transformacji – przemiana w czarne patyczki.
Zaglądam do nich kilka razy dziennie.
Mała kontrola dobrze im zrobi,
co by mi nie wypełzły na moje białe mebelki.
Nie chcę pełzających, chcę fruwające!
Wypuszczę je 16 października w Arenie sportowo-widowiskowej
O rany, słoik pękł
Jak mi wypełzną to koniec

marsz, marsz Dąbrowska

0 komentarze:

Prześlij komentarz