czwartek, 22 kwietnia 2010

Szczur. Kobieta. Patrol EKO i Głos w słuchawce.

Czwartek
Śmieci do śmietnika idę wyrzucić. Przed śmietnikiem siedzi szczur i ani drgnie. „O Matko”. Siedzi i nic. No ani drgnie. Chory jest. Zdrowy by tak nie siedział. Inaczej by siedział. W ogóle by nie siedział, od razu by uciekł. Ja uciekłam. Wracam do kuchni gotować obiad. Okno kuchenne wychodzi na śmietnik. Dobrze, będę gotować i kontrolować. Katastrofa! Nie ja szczura, ale szczur mnie kontroluje. Żal mi go, chyba zdycha. Siedzi i nic go nie obchodzi, wyraźnie coś z nim nie tak, zajęty jest sobą - samoooolub, […] swoim umieraniem (szczur nie umiera, szczur zdycha). Zaczyna się gra w szczura: woda się zagotowała – szczur – łyżka soli – szczur - wrzucić makaron – szczur – łyżka oliwy – szczur – posiekać czosnek? – szczur – no nie zjem tego obiadu…

Szczur
Kobieta
Patrol ekologiczny i
Głos w słuchawce
Straż miejska – patrol ekologiczny – wezwany do szczura.

Głos w słuchawce: Jakiego szczura? Państwowego szczura?
Kobieta: A ja wiem? Jaki on jest, państwowy czy nie?
Głos: A gdzie on siedzi?
Kobieta: U mnie, przy śmietniku siedzi.
Głos: Aaaa, skoro u Pani to państwowy nie jest, tyko prywatny?
Kobieta: Jak to prywatny? Mój szczur?
Głos: Patrol ekologiczny działa tylko na terenie państwowym, nigdy prywatnym.
Kobieta: To, może Pan tego szczura przeniesie za bramę.
Głos: Może być, na drodze publicznej to szczur jest państwowy.
Kobieta: Super! To niech Pan przyjedzie i go przeniesie.
Głos: Ja? Pani kochana, ja tego ścierwa nie dotknę?
(Kobieta do siebie: „Patrol ekologiczny”)
Głos w schłuchawce: Wie pani, co, zostawimy go u Pani, a jak przyjedzie drugi patrol to powiemy, że szczura u Pani na przechowanie zostawiliśmy, żeby bezpieczny był.
(Kobieta do siebie: Drugi partol? Do jednego szczura – kobieta i dwa patrole.)

Patrol ekologiczny: Ale problem z tym szczurem, nie?... bo jaki on właściwie jest?
Kobieta: Jak to jaki?
Patrol eko: No bo żywy to by uciekł czyli, że problemu nie ma, martwy to martwy i do utylizacji zabieramy, ale ten ani żywy ani martwy… Ja się z czymś takim jeszcze nie spotkałem.
Kobieta: No tak…
Patrol eko: No tak. Dzwonimy do naczelnika, pytać co z tym szczurem zrobić?
Może patrol przyślą?
(Kobieta do siebie: Jaki patrol? Przecież patrol już jest.)
Patrol eko: Słuchaj Heniu mamy tu szczura u Pani, on tak spaceruje z państwowego na prywatne, z prywatnego na państwowe, wiesz on teraz jest na prywatnym, ale jak my się odwrócimy to on chyc na państwowe, rozumiesz? Tylko słuchaj jeszcze, co my z nim mamy zrobić? Zdechłego to do utylizacji biorą, żywy sam ucieknie, a ten?
Głos w słuchawce nie znajduje odpowiedzi.
No problem jest.
Kobieta, patrol ekologiczny, głos w słuchawce i problem ze szczurem.

Partol eko: Wie Pani, my sami nie wiemy gdzie się nasze kompetencje kończą, a gdzie zaczynają. No!... Ludzie też nie wiedzą. No!... Do wszystkiego nas wzywają. Człowiek by chciał pomóc no, ale nie da się. Prywatne jest prywatne, na prywatnym nie do ruszenia. Państwowe, co innego.
Szczur na prywatnym siedzi. Skubany. Szczury są inteligentne.

Zadzwonił Naczelnik i powieźli szczura do weterynarza. Prywatnego do państwowego powieźli.
marsz, marsz Dąbrowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz